kwietnia 26, 2018

Paleo niezbędnik przed majówką

Paleo niezbędnik przed majówką
Długi weekend zbliża się wielkimi krokami, mnie już jutro czeka wyjazd na ponad tydzień, więc wpadł mi do głowy pomysł, żeby przygotować taką małą "ściągawkę" / niezbędnik co ze sobą zabrać na dłuższy wyjazd. Przyda się szczególnie, jeśli będziecie mieli okazję samodzielnie gotować!

Paleo zestaw na podróż

Lecimy:

  • Gorzka czekolada! Absolutnie "must be", przydać się może ZAWSZE! Najlepiej trzymać ją w torebce, zwłaszcza, jeśli planujemy wycieczkę ;)
  • Woda kokosowa! Świetnie nadaje się jako dodatek do owocowych koktajli, ale często piję ją tak po prostu, bo jest smaczna, gasi pragnienie i pozostawia uczucie sytości.
  • Olej kokosowy! Myślę, że zdecydowanie łatwiej jest go przywieźć ze sobą, niż na szybko wyklarować masło (chociaż i takie rzeczy się zdarzały)... ;)
  • Mleczko kokosowe! Można na nim ugotować płatki ryżowe, jaglane, gryczane, jak miałam ochotę na zupę mleczną, to zjadłam z nim ryż albo komosę ryżową. Do wyboru do koloru, jak Was najdzie ochota na ciasto, to też się nada! W małych sklepikach, które często są w górach, na wsiach nie dostaniemy takiego mleka niestety, więc lepiej je zabrać z domu. ;D 
  • Mieszanka ulubionych bakalii, pestek dyni i słonecznika, ulubione dodatki! Przydają się zarówno do śniadania "na słodko", jak i jako dodatek do sałatki! 

    To był mój "must have" na tygodniowy wypad w góry, gdzie byłam z rodzinką i musiałam sobie sama gotować, żeby utrzymać dietę paleo. Produkty do obiadów także zabrałam z domu -na całe szczęście - w lokalnym sklepiku, z warzyw pani miała tylko ziemniaki i marchewkę...:(
Do obiadów:
  • Cukinia! Idealna zarówno do potraw z piekarnika, jak i z patelni, czy z grilla.
  • Bataty! 
  • Papryka!
  • Cebula!
  • Hiszpańska kiełbasa chorizo!
  • Jajka!
  • Bezglutenowy makaron!
  • Koncentrat pomidorowy!
  • Komosa ryżowa!
  • Mieszanka przypraw!
Na tych produktach można spokojnie przetrwać tydzień i to w "wielkim stylu". 

Propozycje dań:
  • Zapiekanka warzywna
  • Grillowane warzywa
  • Spaghetti
  • Komosa ryżowa z warzywami i kiełbasą chorizo
  • Jajecznica
  • Omlet
Oczywiście to tylko propozycje, przez które chciałam pokazać, jak łatwe będzie trzymanie się zdrowego jedzenia, jeśli odpowiednio się do tego przygotujemy. Najlepiej zrobić sobie szybką listę zakupów, mniej więcej zaplanować co się będzie jadło na każdy posiłek, a potem już tylko zrealizować ten plan. Wierzcie mi, to wcale nie zajmuje dużo czasu!!! :D  
Z tymi potrawami można eksperymentować, modyfikować je na milion sposobów a także przygotować je wspólnie ze znajomymi/rodziną, można się przy tym całkiem dobrze bawić! ;) 

Podstawa to: 
  • świeże warzywa, z których zawsze da się coś dobrego przyrządzić, w dodatku ich cena też nie jest wysoka
  • owoce sezonowe, jako przekąska, ale przed południem i w niewielkich ilościach, bo zawierają cukry proste, o czy pisałam już w poście na temat mojej diety paleo.
  • mięso, z jak najlepszego źródła, czytajcie skład!
  • jaja, alternatywa na większość posiłków (jajka sadzone, na miękko, na twardo do sałatki, jajecznica, czy też omlet)
  • ryby, tak samo jak mięso - z dobrego źródła
  • pestki i orzechy - w niewielkich ilościach, jako dodatek do potraw
  • zdrowe tłuszcze: olej kokosowy, oliwa z oliwek, smalec (najlepiej domowy), masło klarowane (wyklarujcie w domu - szybko, a przede wszystkim - tanio!)
    Paleo obiad
Przykład mojego wyjazdowego obiadu, czas przygotowania: 
25 min 
- komosa ryżowa
- marchewka, cebula, resztki jarmużu (zostały z sałatki), kiełbasa (akurat zwyczajna, bo zabrakło chorizo), cukinia, przyprawy

Bawcie się tym! Kombinujcie, modyfikujcie! Zdrowy styl życia to ma być przyjemność, czasami zabawa, a przede wszystkim efekty: poprawa samopoczucia, mnóstwo energii, a efekt uboczny to wymarzona sylwetka! Trzeba mieć siłę na wycieczki w góry, jedzenie do pudełka i w drogę! :)
Tymczasem!

kwietnia 22, 2018

Omlet z bananem i owocami leśnymi

Omlet z bananem i owocami leśnymi
Śniadania w wersji "na słodko" są moim ulubionym posiłkiem od kilku lat... Dawniej były to płatki owsiane z jogurtem i bakaliami, potrafiłam jeść to każdego dnia... Teraz taka kombinacja nie wchodzi w grę, a że na razie ciężko mi się przestawić na potrawę "wytrawną" z samego rana, chociaż cały czas próbuję, to eksperymentuję trochę i przygotowuję śniadania w wersji słodkiej, oczywiście z zachowaniem zasad diety paleo.
Takie właśnie są omlety, szybkie w przygotowaniu, białkowo-tłuszczowe, z ulubionymi dodatkami!

Dzisiaj wrzucam przepis na omlet z bananem i owocami leśnymi...

Składniki:
  • Pół dojrzałego banana
  • Dwa jajka
  • Szczypta cynamonu
  • Olej kokosowy do smażenia
Sposób przygotowania:
Banana rozgnieść widelcem na gładką masę, dodać jajka, cynamon, połączyć dokładnie wszystkie składniki (można to zrobić widelcem lub mikserem - z braku czasu najczęściej używam widelca). Łyżeczkę oleju rozgrzać na patelni i wylać na niego masę. Smażyć aż się "zetnie", przewrócić na drugą stronę, smażyć jeszcze przez chwilę i gotowe!

Omlet z bananem i owocami leśnymi
Dodatki:
  • Pół szklanki malin
  • Pół szklanki jagód
  • Łyżeczka masła orzechowego
  • Ulubione bakalie do posypania
Paleo omlet

Sycące śniadanko, zapewniające energię na cały dzień! Doskonale sprawdza się także jako drugie śniadanie, które można zabrać na uczelnię, do pracy, na wycieczkę, wystarczy go złożyć na pół i schować do pudełka!
Tymczasem! 

kwietnia 19, 2018

Frytki z batatów z guacamole

Frytki z batatów z guacamole
Lubicie bataty?
A może niektórzy z Was nigdy nie próbowali i nie wiedzą co to dokładnie jest?
Na wstępie - krótkie wyjaśnienie:
Batat jest to roślina uprawna, pochodząca z Ameryki Południowej, często nazywana także patetem lub słodkim ziemniakiem. 
Bataty można ugotować, upiec lub smażyć na grillu. Mają zdecydowanie więcej wartości odżywczych i minerałów, niż zwykłe ziemniaki. Działają korzystnie na pamięć i wzrok, posiadają właściwości przeciwnowotworowe, z badań wynika, że mogą także poprawić wrażliwość na insulinę. Można z nich zrobić mnóstwo potraw, na przykład: frytki, gofry, naleśniki, mogą służyć jako dodatek do mięsa, a nawet, w połączeniu z czekoladą - jako pyszny deser.

Bataty po raz pierwszy odkryłam około rok temu, byłam bardzo ciekawa jak może smakować "słodki ziemniak", nie potrafiłam sobie tego za bardzo wyobrazić. Nie wiedziałam też jak się je przyrządza, więc poszperałam trochę w necie i znalazłam przepis na FRYTKI z batatów! Za tradycyjnymi frytkami nigdy nie przepadałam, jedyne, które mi smakowały, to takie domowe, robione przez mojego wujka. Cieniutkie, chrupiące, bez tony chemii i przede wszystkim zrobione z ziemniaków, a nie mączki ziemniaczanej, czy z jakiegoś innego, wątpliwego pochodzenia, produktu. Wracając, postanowiłam spróbować przyrządzić frytki z batatów. W tamtym czasie, znacząco ograniczyłam smażone w głębokim tłuszczu produkty, przez co, perspektywa zrobienia frytek w piekarniku, z niewielką ilością oliwy z oliwek, była dla mnie bardzo kusząca. I tak właśnie narodziła się moja miłość do batatów! Zrobiły się szybko, były lekko-słodkawe, co w połączeniu z dipem z awokado - guacamole, stanowiło idealną kompozycję zarówno na obiad, jak i na kolację. Odkąd przeszłam na dietę paleo, bataty "goszczą" na moim talerzu minimum raz w tygodniu. 
Lubię modyfikować podstawowe przepisy, dlatego też, do batatów dodałam buraki i... seler, co "złamało" słodki smak frytek. 

Składniki na frytki:

  • 2 duże bataty
  • 2 buraki
  • pół selera (tyle miałam w lodówce, ale wystarczyło)
  • oliwa z oliwek
  • przyprawy (pieprz cayenne, zioła prowansalskie, czosnek niedźwiedzi)
Sposób przygotowania:
Wszystkie warzywa dokładnie umyłam. Buraki i seler obrałam ze skórki. Składniki pokroiłam na półksiężyce, czasami na paseczki, albo na kółka, różnie, ale uwaga przy krojeniu batatów, ponieważ bywają bardzo twarde! Wrzuciłam wszystko do miski, dodałam przyprawy i oliwę, dokładnie wymieszałam. Blachę wyłożyłam papierem do pieczenia, wysypałam na nią warzywa, porozkładałam je po całej powierzchni blachy. Włożyłam do piekarnika i piekłam około 40 min w 200 stopniach. Buraki piekły się najdłużej. 

Frytki z batatów, buraków i selera
Składniki na guacamole:
  • Dojrzałe awokado
  • Ząbek czosnku
  • sól himalajska 
  • pieprz chilli cayenne
  • łyżeczka soku z cytryny
Sposób przygotowania: 
Składniki zmiksować, najlepiej w blenderze, na gładką masę. Podawać jako dip do frytek.

Guacamole
Chipsy warzywne z guacamole
Możecie dodawać dowolne warzywa, jakie tylko lubicie. Ostatnio upiekłam też cukinię i bardzo dobrze smakowało.
Potrawa na ciepło to też dobra opcja po treningu, jest sycąca i zaspokaja głód na całą noc. Dodatkowo, nie jest pracochłonna. Warzywa przygotowałam przed siłownią, jak wróciłam, włożyłam do piekarnika, nastawiłam czasomierz i poszłam się kąpać, przebrać i tak dalej, a kolacja mi się w międzyczasie "sama robiła". Przekonajcie się sami! 
Tymczasem!

kwietnia 16, 2018

9 zasad zdrowego stylu życia

9 zasad zdrowego stylu życia

Pomyślałam, że warto byłoby umieścić tutaj kilka uniwersalnych rad. Nie ma znaczenia, czy przechodzisz na dietę paleo, czy jakąkolwiek inną. Jeśli chcesz zacząć prowadzić zdrowy tryb życia, to ten wpis jest właśnie dla Ciebie! 
Przedstawiam Wam 9  zasad (to moja ulubiona cyfra ;)), które, według mnie, są najistotniejsze w zdrowym żywieniu na każdym etapie naszego życia. Ponadczasowe, powodujące same pozytywne skutki! 
Zapraszam do lektury! :)


1. Filtruj informacje!
Obecnie z każdej strony napływają do nas informacje o niesamowitych właściwościach wielu produktów. Weźmy na przykład taką kaszę jaglaną, ostatnio bardzo popularną. Zdrowa, ma działanie odkwaszające, zalecana w przypadku leczenia wielu dolegliwości i tak dalej.. Dalej, owsianka, "jedz ją na śniadanie i chudnij"! Pełno postów na facebook'u na ten temat... Jedz mięso, nie jedz chleba. Nie jedz zbóż, jedz jogurty.  Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Tysiące informacji na temat tego, co się powinno jeść, a czego nie. I bądź tu teraz człowieku mądry, większość informacji jest totalnie sprzecznych, nie wiadomo kogo słuchać. Diety wykluczające poszczególne produkty... Zanim zdążymy przyzwyczaić się do jednej diety, zmieniamy na inną, bo usłyszeliśmy, że jest lepsza, szybciej działa... Nasz organizm wariuje, jest zdezorientowany, pojawiają się zaburzenia trawienia, zaburzenia hormonalne, złe  samopoczucie, ciągłe zmęczenie, senność. W celu uniknięcia tego typu sytuacji proponuję zaufać źródłom naukowym, poczytać w książkach, zwłaszcza tych fachowych, najlepiej takich z wcześniejszych lat, kiedy problemy z układem pokarmowym były mniej powszechnym zjawiskiem. Ludzie jedli produkty naturalne, pili zioła, żywili się tym, czym obdarzyła ich natura, a nie samą przetworzoną żywnością i chemicznymi ulepszaczami. Zdrowa dieta to dla mnie ciągłe poszukiwanie, zgłębianie wiedzy na temat potrzeb ludzkiego organizmu, wsłuchiwanie się we własne ciało, sprawdzanie po czym czuję się dobrze, mam dużo energii, nie mam żadnych dolegliwości. Sprawdzam skład produktów - nie dlatego, że stało się to modne, tylko dlatego, że jem świadomie i dbam o swoje ciało. 

2. Jedz z umiarem!
Nic w nadmiarze nie jest zdrowe. Obżarstwo nikomu nie służy, to wiadomo nie od dziś. Wzdęty brzuch po posiłku może być spowodowany nie tym, co się zjadło, tylko tym ILE się zjadło. Jeśli Twój posiłek jest dobrze skomponowany,  zawiera ok. 50% warzyw, 30% białka, 20%  tłuszczu, to przeciętny organizm nie powinien odczuwać głodu przez ok. 4 godziny. Nie musisz ładować na talerz do pełna, wystarczy mała porcja, żeby zaspokoić głód i czuć się lekko po posiłku. 

3. Sprawdzaj skład produktów!
Żyjemy w czasach, w których ciężko znaleźć produkty bez konserwantów. Ubolewam nad tym bardzo. Czytanie większości etykiet przyprawia mnie o dreszcze. Jednak z własnego doświadczenia oraz moich znajomych, mogę Was zapewnić, że da się znaleźć takie perełki, których skład nie "świeci" od nadmiaru chemii.

4. Ruszaj się!
Bez tego ciężko o dobre samopoczucie. Zdrowa dieta to 70% sukcesu, 30% to aktywność fizyczna. Nie lubisz ćwiczeń siłowych ani kondycyjnych? Pójście na siłownię nie wchodzi w grę, a do ćwiczeń w domu nie umiesz się zmobilizować? Nic nie szkodzi, nie każdy przecież musi to lubić! Zachęcam mimo wszystko spróbować. Pierwszy raz na siłownię wyciągnęła mnie przyjaciółka (w pierwszej chwili nawet wyśmiałam ten pomysł), od tego czasu minęły dwa lata. Pokochałam trening na trampolinach oraz spinning! Daje niesamowitą energię, spala mnóstwo kalorii, a przede wszystkim jest to dla mnie forma rozrywki, umożliwia wyjście do ludzi i świetną zabawę w rytmie muzyki. Jeśli chodzi o trening siłowy, zdarza mi się wpadać na treningi TRX (ćwiczenia z wykorzystaniem taśm), jednak ostatnio znacznie częściej ćwiczę w domu z E.Chodakowską, kilka jej programów bardzo mi odpowiada (polecam Skalpel oraz Sekret). Jeśli nadal nie zdołałam Cię przekonać do trenowania, to teraz już powinieneś się skusić! ROLKI, ROWER, RUCH NA ŚWIEŻYM POWIETRZU!!! Wydaje mi się, że jest to najlepsza opcja dla WSZYSTKICH! Zarówno tych uczęszczających na siłownię, jak i tych którzy za wysiłkiem nie przepadają. Wybierając się na spacer, polecam iść do lasu lub parku, znacznie przyjemniej się tam oddycha. ;)

5. Eksperymentuj!
Jedzenie w kółko tego samego, nie sprawi, że polubisz zdrowe jedzenie - wręcz przeciwnie, znudzi Ci się po tygodniu i wrócisz do dawnych nawyków. No bo w końcu, ile można jeść mięso z warzywami na obiad, czy jajecznice na śniadanie. Masz ochotę na pizzę? - spróbuj zrobić jej zdrowszą wersję. Im dłużej zagłębiam się w tajniki zdrowego żywienia, tym bardziej przekonuję się, że praktycznie każde danie można zrobić w zdrowszym wydaniu, a nawet w wersji paleo

6. Nie umartwiaj się i odpoczywaj!
Nie zrobiłeś treningu i masz wyrzuty sumienia? Znam to uczucie! Jednak przekonałam się, że wcale nie trzeba ćwiczyć codziennie! Trzy razy w tygodniu w zupełności wystarczą! Ważne, żebyś nie przeleżał całego dnia na kanapie oglądając seriale! Spacer, sprzątanie, wyjście do sklepu czy też na tramwaj -  cokolwiek, to też forma ruchu, pamiętaj o tym! Odpoczynek też jest bardzo istotny, więc wysypiaj się. Nasz organizm potrzebuje snu, mięśnie potrzebują regeneracji, nie ma sensu się przetrenowywać - efekty wcale nie będą lepsze!

7. Znajdź kompana!
Jak to mówią: "razem raźniej"! Ciężko Ci jest się samemu zmobilizować do działania? Namów przyjaciela do wspólnego wyjścia na spacer, na siłownię, na rolki, czy na rower. Zmotywujcie się nawzajem, zapisujcie cele, postanowienia, efekty i wymieniajcie się osiągnięciami.

8. Cierpliwości!
Na wszystko trzeba zapracować. To, co przychodzi zbyt łatwo, ma niewielką wartość. Trwałe efekty wymagają upływu czasu. Większość diet kończy się tak zwanym "efektem jo-jo", a dlaczego? Dlatego, że utrata wagi jest zbyt szybka, jedzenia jest za mało, występują niedobory witamin i minerałów, pojawia się nieustający głód. Zmiana stylu jedzenia powinna być na całe życie, wdrażana powoli, stopniowo. Organizm musi przyzwyczaić się do nowego trybu żywienia. 
Pierwsze dwa tygodnie diety paleo były dla mnie ciężkie. Czułam się senna, zmęczona, myślałam, że jest to dieta zupełnie nie dla mnie. Jednak postanowiłam wytrwać i zobaczyć, co będzie dalej... I teraz uważam, że była bardzo dobra decyzja! Mój organizm powoli przyzwyczaił się do innego jedzenia, a efekty są naprawdę zaskakujące - mam mnóstwo energii, chce mi się wstawać każdego dnia, nie potrzebuję spać popołudniami (co wcześniej zdarzało mi się niemal codziennie), nie odpuszczam treningów, a do tego czuję się lekko i zdrowo!

9. Znajdź swoją pasję!
Wierzcie, że to bardzo pomaga! Jeśli macie coś, co uwielbiacie robić, róbcie to jak najczęściej, rozwijajcie się w tym kierunku! Dopóki nie odkryłam tego, co mnie naprawdę kręci, ciężko mi było wytrwać w jakimkolwiek postanowieniu odnośnie zdrowia. Ludzie często z nudów podjadają, zwłaszcza słodycze, tak też było w moim przypadku. Teraz, mój wolny czas jest wypełniony po brzegi tym, co lubię robić - jeżdżę na rolkach, eksperymentuję w kuchni, piszę posty na bloga, uczę się włoskiego i czytam książki. Nie mam kiedy myśleć o jedzeniu. Jem, jak jestem naprawdę głodna. Moją pasją jest gotowanie, więc wymyślanie co zjeść i przygotowanie tego, to także pewna forma spędzania czasu, sprawiająca niezłą frajdę. Spróbuj zainwestować w siebie, w samorealizację i rozwój osobisty, jest to jeden ze sposobów na "uwolnienie głowy", potem już z górki! ;)

Motto
Krótko podsumowując... Cieszmy się z tego co mamy: że jesteśmy zdrowi, wolni, możemy każdy dzień przeżywać tak, jak tylko chcemy! Nie marnujmy czasu na zastanawianie się co by było gdyby... i korzystajmy z życia, bo mamy tylko jedno. Każdy moment jest dobry, żeby zacząć! A jak coś pójdzie nie tak, to zaczniemy jeszcze raz, byle się nie poddawać i iść naprzód!
Tymczasem!


kwietnia 15, 2018

Spontaniczna sałatka z pomidorem i rzodkiewką

Spontaniczna sałatka z pomidorem i rzodkiewką
Na dworze coraz cieplej, więc zwiększa się ochota na lekkostrawne dania. Mniej mięsa, więcej warzyw, zwłaszcza na kolację. Przepis na szybką, sałatkę z pomidorem i rzodkiewką. Pożywna, lekkostrawna, idealna na wieczór, żeby się nam dobrze spało.

Składniki:

  • 1 duży pomidor
  • Dowolna sałata (użyłam karbowanej)
  • Czarne oliwki - dwie garście
  • 1 cebula
  • 4-5 rzodkiewek
  • 2 łyżki słonecznika
  • 1 łyżka płatków migdałowych
  • oliwa z  oliwek
  • przyprawy (sól himalajska, pieprz czarny, szczypta pieprzu cayenne, czosnek niedźwiedzi, zioła prowansalskie)
Sposób przygotowania:

Składniki kroimy i mieszamy w dużej misce. Płatki migdałowe i słonecznik możemy uprażyć na rozgrzanej patelni bez tłuszczu (uwaga - łatwo się przypala). Oliwę łączymy z przyprawami i dopiero na końcu polewamy nią sałatkę.
Wiosenna sałatka
Nieustannie będę Was zachęcać do przygotowywania i jedzenia sałatek! Zwłaszcza teraz, wiosną i latem, kiedy pojawia się coraz więcej warzyw i owoców. Korzystajcie zanim znowu przyjdzie zima!
Tymczasem!

kwietnia 12, 2018

Wiosenne zachcianki

Wiosenne zachcianki
Nareszcie przyszła wiosna (chociaż temperatura bardziej wskazuje na lato)... 
A co za tym idzie? W sklepach będzie pojawiać się coraz więcej warzyw i owoców sezonowych! Uwielbiam ten czas, w końcu jakaś różnorodność po zimie. Nie wiem, jak Wy, ale ja w taką pogodę mam zdecydowanie większą ochotę na zielone warzywa, soki owocowo-warzywne, owoce sezonowe (na truskawki jeszcze sobie trochę poczekam :(). I tak ostatnio zachciało mi się kiełków, są świetnym dodatkiem do sałatek, jajecznicy, czy kanapek. Kupiłam kiełki rzodkiewki w osiedlowym warzywniaku. Jeśli chodzi o pochodzenie zieleniny, to zdecydowanie bardziej "ufam" lokalnym sklepikom niż supermarketom. Mimo to,  wychodzę z założenia, że jak sobie sam nie wyhodujesz to nigdy nie masz 100% gwarancji co jest w środku. Ile chemii, hormonów, pestycydów itd., ale o tym kiedy indziej... 
Wracając, mimo rzekomo dobrego źródła - rzodkiewka zwiędła po 2 dniach (nawet jej nie otworzyłam). Dodam, że warzywa z plastiku już z samego wyglądu, mnie odrzucają!

Najlepiej, jakby każdy miał swój własny ogródek. Wtedy  to by było wiarygodne i dobre źródło warzyw, owoców, czy też ziół. Niestety, zdecydowana większość z nas, nie ma tego przywileju.  Sama mieszkam w środku miasta, na drugim piętrze w bloku. Choćbym nie wiem jak chciała, ogródka sobie na balkonie nie zrobię. :D Jednak, natchnęło mnie ostatnio do eksperymentów i biorąc przykład z moich kuzynek - posadziłam kiełki w misce! :o Mam wprawdzie specjalną kiełkownicę, ale coś mnie roślinki średnio  słuchają, więc szukałam alternatywy. Początkowo podeszłam do tego dość sceptycznie, ale dzisiaj, jak już zerwałam moją własnoręcznie wyhodowaną rzeżuchę, byłam taka dumna, że aż postanowiłam o tym napisać!  

Domowa rzeżucha 
Długo można by wymieniać wartości odżywcze rzeżuchy, między innymi: 
- zawiera sporą dawkę witaminy C
- jest źródłem żelaza i magnezu
- dostarcza witamin: A, B, PP i K
- jest bogatym źródłem łatwo przyswajalnego jodu
- obniża poziom cukru we krwi
- zawarty w niej chrom wspomaga też pracę trzustki
- jest lekarstwem na wiosenne przesilenie, kiedy nasze włosy są matowe, a my czujemy się senni i zmęczeni
Podsumowując, nie pozostaje nic innego, tylko zabierać się za hodowlę!  

Tak wyglądała moja, dopiero co zasadzona rzeżucha: 
Początek hodowli
Nasypałam do miski trochę ziemi do kwiatków, spryskałam ją wodą i rozsypałam nasionka. Przykryłam kolejną, dużo mniejszą warstwą ziemi i ponownie, porządnie, spryskałam wodą. I sobie poszłam ;) 
I tak pryskałam ją raz dziennie, nie widząc zbytnio efektów... 
No ale w końcu po 2 dniach zaczęła wyrastać, a po 4 dniach wyglądała już tak: 

Wyrośnięta po 4 dniach
Fakt faktem, dałam zbyt dużą warstwę ziemi, więc ciężko było moją roślinkę wypłukać, ale jak już się udało, to smakowała przepysznie! Myślę, że wszystko lepiej smakuje, jak się w to włoży trochę pracy i serca.
A co z nią zrobiłam? 
Użyłam jako dodatek do jajecznicy (cebulka, szpinak, 3 jajka)! Posiłek zyskał nie tylko na wyglądzie, ale przede wszystkim na smaku, lekka gorycz rzeżuchy nadała potrawie wyrazu.
Jajecznica z rzeżuchą
Zdrowo, wiosennie, lekko i z satysfakcją! Zachęcam do własnej hodowli!
Tymczasem! 

kwietnia 11, 2018

Paleo placek w roli chleba

Paleo placek w roli chleba
Tak jak obiecałam, wrzucam przepis na paleo placek, który świetnie zastępuje chleb na wyjazdach. Wygląda trochę jak chrupkie pieczywo. Ma delikatnie kokosowy smak, ale jak się doda przypraw, to spokojnie można go zjeść na ostro. Najlepiej, moim zdaniem, smakuje z włoską szynką prosciutto crudo i z rukolą lub z łososiem i świeżym szpinakiem, pyyyycha! 



Składniki:

  • Szklanka mąki z tapioki (dostępna w Auchan tam gdzie produkty kuchni azjatyckiej) 
  • 1/3 szlanki mąki kokosowej
  • 1/2 szklanki mleka kokosowego/migdałowego
  • 2 lub 3 łyżki oleju kokosowego
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • w wersji na ostro polecam dodać do ciasta przyprawy: zioła prowansalskie/słodką paprykę/ czosnek niedźwiedzi/suszone pomidory, co tylko chcecie

Składniki należy dokładnie wymieszać (można rękami) i zagnieść z nich ciasto, najlepiej w formie kulki. Konsystencja ciasta nie powinna być zbyt lepka, żeby się je dało rozwałkować. Jeśli się klei - należy dosypać odrobinę mąki kokosowej. Gotową kulkę kładziemy na papierze do pieczenia, rozwałkowujemy ją, przez papier, żeby się wałek nie przykleił), na okrągły placek ok. 5mm. Gotowy placek wkładamy na papierze do piekarnika i pieczemy w 180 stopniach przez ok. 10-15 min, w zależności o tego, jak bardzo chrupiący chlebek chcecie uzyskać.
Placek kokosowy
Spróbujcie sami! Świetna alternatywa dla zwykłego pieczywa. Dodatkowo bardzo sycąca! 

Pokrojony na kromeczki
Tymczasem!

kwietnia 09, 2018

Paleo na wyjeździe

Paleo na wyjeździe
Wczoraj wieczorem wróciłam z  trzydniowego pobytu w Gliwicach, gdzie wspólnie ze znajomymi organizowaliśmy i świętowaliśmy urodziny naszej organizacji studenckiej. Coraz więcej jest w moim życiu takich wyjazdów. Kilka dni poza domem, w czasie których nie ma czasu na nudę. Każdy dzień jest wypełniony po brzegi różnymi zajęciami, integracją, czy też szkoleniami, w zależności od charakteru wyjazdu. Fantastyczna sprawa, mnóstwo pozytywnych ludzi, świetna zabawa, a przy okazji można nabyć wiele przydatnych umiejętności, polecam z całego serca! 
Tylko, zastanawiacie się pewnie, jak radzę sobie z utrzymaniem diety na takim wyjeździe?  

Zacznę od tego, że aż do stycznia, praktycznie każdy mój wyjazd ze znajomymi (na kilka dni) kończył się totalnym "zaprzepaszczeniem" diety. Liczne imprezy, inne pory posiłków niż na co dzień, mniej zdrowe jedzenie, bardziej tradycyjnie (pieczywo) i tak dalej... O chipsach i paluszkach nie wspominam, bo od czasów gimnazjum, nawet mnie do tego nie ciągnie. Były jednak wyjątki, gdy nie miałam do wyboru kompletnie nic innego. Zdarzało się wtedy, że musiałam, a przynajmniej tak mi się wydawało, zjeść kilka chipsów lub paluszków (mniejsze zło) albo co gorsza ciasto, żeby "zabić" głód. Odkąd dołączyłam do organizacji studenckiej, wyjazdów i imprez jest w moim życiu znacznie więcej. Na początku nie przykładałam wagi do jedzenia, jadłam nieregularnie, jak miałam chwilę, zwykle to co wszyscy... Niestety, w moim przypadku, kończyło się to tygodniem doprowadzania organizmu do stanu sprzed wyjazdu. Prowadząc zdrowy tryb życia, nie można "fundować" sobie takich niezdrowych weekendów, dotarło to do mnie dosyć późno, ale jednak.
Weźmy na przykład taki zwykły, pszenny chleb. Załóżmy, że nie jedliśmy go przez 3 miesiące i nagle, przez 3 dni jemy kanapki na śniadania i kolacje. Nieprawdopodobny szok dla organizmu. Piszę to z własnego doświadczenia i chcę Wam uświadomić, że można sobie w ten sposób wyrządzić krzywdę. Po takim weekendzie przez około tydzień nie potrafiłam wrócić do swojego jedzenia, ciągle chodziłam głodna, zwiększył mi się apetyt na słodycze. 
Jednym słowem---> TRAGEDIA.
Dlatego zachęcam, żeby być konsekwentnym w tym, co robicie/stosujecie!

A jak to zrobić?

  • Przede wszystkim - nie doprowadzać się do tak zwanego: wygłodzenia

Odkąd przeszłam na paleo, zawsze noszę w torebce gorzką czekoladę 90%. Dzięki temu, jeśli nie mam dostępu do jedzenia zgodnego z dietą, mogę zapobiec migrenie, bólowi brzucha i innym objawom przegłodzenia. Po czekoladzie, jestem w stanie spokojnie wrócić do domu i zrobić sobie porządny obiad, czy kolację. Oczywiście nie zjadam naraz połowy tabliczki (wszystko jedzone w nadmiarze  - szkodzi!) !!! Dodatkowo, nie ruszam się z domu bez butelki z wodą mineralną, to też nieraz pomaga w chwilowym zaspokojeniu głodu. Często mylnie odczytujemy sygnały, jakie nam daje nasz organizm, odczuwając "głód" - jemy, a może wystarczyłoby się po prostu napić wody lub herbaty. Polecam spróbować i przekonać się na własnej skórze! 

  • Zabierać własne jedzenie
Na początku miałam z tym problem, zwłaszcza, jeśli podczas wyjazdu mieliśmy opłacone posiłki. Ale z tym też już sobie poradziłam. Przed wyjazdem upiekłam paleo chleb, który nosiłam na śniadania i kolacje. Jadłam go z szynką i warzywami lub z samymi warzywami W czasie przerw miałam ze sobą muffinki kakaowo-bananowe (przepis wkrótce), które doskonale zaspokajały głód. Świetną opcją na przekąskę jest też banan zjedzony z dodatkiem orzechów (dostarczymy organizmowi zarówno białko jak i węglowodany, unikając wahania poziomu energii). Zastanawiacie się pewnie teraz, jak wybrnęłam, jeśli chodzi o obiady. Otóż z tym miałam największy problem, ponieważ jedzenie było takie, jak na większości stołówek... czyli: zupa ze śmietaną i pszennym makaronem - odpada, kotlet schabowy w panierce - odpada. Na szczęście mięso, zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia, było podane bez panierki, więc jak przystało na początkujące paleo - zjadłam mięso z surówką. ;)

Znajomi, oczywiście, zadają mnóstwo pytań: dlaczego nie jem jak wszyscy? Jak znajduję czas na gotowanie? Jak mi się chce to wszystko przygotowywać? Po co sobie "utrudniać" życie? I tak dalej...
Odpowiedź jest prosta:
Chce mi się, ponieważ:
  • Chcę jeść świadomie, dobrze się czuć, być zdrowa i wyglądać zdrowo!
  • Chcę po takim weekendzie wrócić do treningu bez spadku energii i nienaturalnej zadyszki!
  • Chcę poprawić swoje wyniki na treningu!
  • I przede wszystkim chcę w końcu doprowadzić moją gospodarkę hormonalną do właściwego stanu i cieszyć się życiem!
  • Jeśli chodzi o czas, to jest to dla mnie najmniejszy problem. Upieczenie chleba paleo zajmuje dokładnie 20 min, przygotowanie zwykłego obiadu (mięso, surówka, ziemniaki) zajmuje znacznie więcej! Zresztą, biorąc pod uwagę, ile potraw na diecie paleo można przygotować w piekarniku, jestem zdania, że jest to bardzo wygody styl życia. Samo przygotowanie zajmuje jakieś 10 min, wkładacie do piekarnika, nastawiacie czasomierz i idziecie zająć się swoimi sprawami ---> oszczędność czasu! :D

Zdrowe i świadome jedzenie wcale nie utrudnia życia, samo przygotowywanie posiłków może sprawić niesamowitą frajdę. Dodatkowo zdecydowanie poprawia samopoczucie!
Prowiant na wyjazdy
Na ten weekend przygotowałam: zapas paleo chleba, paleo gofry, chlebek bananowy, gorzką czekoladę, wodę kokosową oraz jajeczne muffinki z warzywami. :D I szczerze mówiąc, sporą część jedzenia przywiozłam z powrotem. Z racji tego, że byłam jedną z organizatorek, pomagałam w przygotowywaniu posiłków na wydarzenie, jednocześnie mając wpływ na skład tego, co się pojawi na stole. Robiliśmy sałatki, torty, a w niedzielę, ponieważ pogoda  dopisała, urządziliśmy sobie małe grillowanie.


A co dokładnie jadłam? 

PIĄTEK: 
Śniadanie i obiad jadłam u siebie w domu, natomiast kolację już na wyjeździe, ponieważ nie jestem jedyną osobą, która nie je glutenu, przygotowaliśmy żur śląski w wersji tradycyjnej oraz bezglutenowej (równie pyszny) z jajkiem i  białą kiełbasą.

SOBOTA:
śniadanie: kanapka z chlebka paleo z szynką, kozim serem i rukolą (przygotowałam go wcześniej w domu)
obiad: jajeczne muffinki z papryką
kolacja: sałatka z pieczonych warzyw, którą zrobiliśmy na imprezę

NIEDZIELA: 
śniadanie: paleo chlebek z kiełbasą, pomidorem i ogórkiem
obiad: kiełbasa z grilla, którą zjadłam z goframi paleo zamiast ze zwykłym chlebem
kolacja: grillowana cukinia i  grillowana papryka
Na przekąski nie miałam czasu, zresztą w czasie zabawy człowiek nie myśli o jedzeniu i zdecydowanie rzadziej odczuwa głód. Jednak zawsze staram się zjeść przynajmniej 3 posiłki w ciągu dnia, żeby zachować regularność. Piłam WODĘ (to podstawa!), herbatę i kawę (max 1 dziennie).

Podsumowując, wróciłam do domu zdrowo zmęczona, bez żadnych  dolegliwości ze strony układu pokarmowego! Teraz już nawet odespałam, więc mam siłę i energię żeby spokojnie wrócić na trening! Myślę, że z każdym takim wyjazdem utrzymanie diety będzie coraz łatwiejsze. Sama dopiero się uczę, ale chciałam Wam pokazać, że nic nie jest niemożliwe i można to zrobić bez wyrzeczeń. Do wszystkiego da się przyzwyczaić, jeśli się tylko chce! ;)
Tymczasem!

kwietnia 04, 2018

Czerwona quinoa z sosem à la leczo

Czerwona quinoa z sosem à la leczo
Dzisiaj przypadła moja kolej gotowania obiadu... Przez dobre pół dnia myślałam, co by tu dobrego przygotować, żeby rodzince smakowało. Za każdym razem, jeśli mam czas na kombinowanie, staram się wymyślić coś nowego lub zmodyfikować jakieś typowe danie...
I.... 
...Wpadłam na pomysł "wyczyszczenia" lodówki z poświątecznych pozostałości! 
Zapewne znacie doskonale sytuację, kiedy po świętach, zwłaszcza jeśli przyjmowaliście gości, z Waszej lodówki "wypływa" nadmiar jedzenia. Jakieś pokrojone mięso, kiełbasa, czy kawałki warzyw z obiadu. Szkoda, jakby się popsuły, a "przejeść wszystkiego nie sposób"! 
Dlatego właśnie postanowiłam wrzucić na patelnię to, co zostało i sprawdzić jaki będzie efekt tej mieszanki.

Zrobiłam: Czerwoną quinoę z sosem mięsno-warzywnym.

Sos: 
  • cebula
  •  czosnek
  • bakłażan
  •  cukinia
  •  kilka pieczarek
  •  kawałeczek papryki
  •  plasterki kiełbasy/pieczonego w domu mięsa
  •  koncentrat pomidorowy 30%
  • przyprawy (zioła prowansalskie, czosnek niedźwiedzi, pieprz cayenne, słodka papryka, sól himalajska, pieprz czarny)
  • masło klarowane do smażenia
Zaczęłam od przysmażenia cebuli i czosnku na maśle klarowanym, jak już się lekko zarumieniło wrzuciłam pozostałe warzywa, pieczarki oraz kiełbasę. Dodałam koncentrat, przyprawy, troszkę wody, żeby nie było zbyt gęste i dusiłam na wolnym ogniu do miękkości składników.
W międzyczasie ugotowałam szklankę czerwonej komosy ryżowej (quinoi) z odrobinką soli.

Sos wyszedł gęsty, dlatego można nim, zarówno polać komosę, jak i zjeść go jako dodatek.
Całe danie posypałam odrobiną startego sera koziego.
Czerwona quinoa z sosem a la leczo
Zachęcam do tego typu eksperymentów! Świąteczne jedzenie się nie zmarnuje, a może, też, uda się wyczarować coś naprawdę smacznego!
Tymczasem!
Copyright © 2016 Perla con passione... , Blogger