marca 25, 2018

Odrobina słodyczy na zdrowy początek - manufaktura czekoladek

No bo w końcu kto nie lubi sobie osłodzić życia od czasu do czasu? Zwłaszcza, że zbliżają się Święta!
Miałam rozpocząć nieco inaczej, ale stwierdziłam, że na początek wstawię coś "z ostatniej chwili".
Przez ostatnie kilka dni prawie nie wychodziłam z własnej kuchni, wpadłam w wir gotowania, pieczenia, a nawet robienia przetworów, co jest rzadko spotykane o tej porze roku. Efekty mojej pracy będę udostępniać na blogu co jakiś czas.

Od czegoś trzeba zacząć, zatem...

...będzie to mój pierwszy post, więc chciałabym żeby przywodził same pozytywne myśli. Dlatego też przedstawiam moje, pierwsze w życiu, domowe nadziewane czekoladki!
Prawdę mówiąc nigdy nie sądziłam, że można coś podobnego zrobić w domu. Skład zdecydowanej większości "kupnych" bombonierek ze zdrowiem ma niewiele wspólnego. Robiąc pralinki samodzielnie, dokładnie wiemy co jest w środku. Przepis możemy modyfikować i do woli eksperymentować z ulubionymi dodatkami.

Domowe czekoladki z nadzieniem
Czego potrzebujemy?
- 2 Gorzkie czekolady (ja dałam 70% kakao)
- olej kokosowy nierafinowany
- foremki do lodu (najlepiej silikonowe, elastyczne, czekolada nie pokruszy się przy wyjmowaniu)
Nadzienie - do wyboru do koloru: 

W trakcie produkcji
1.Maliny pomieszane z łyżeczką miodu
2.Domowe masło orzechowe (przepis wkrótce)
3.Orzechy laskowe pokrojone
4.Skórka pomarańczowa
5.Wiórki kokosowe

Ścianki foremki smarujemy roztopioną czekoladą pomieszaną z odrobiną oleju kokosowego. Wstawiamy do zamrażarki na 15 min. Wyjmujemy i wypełniamy nadzieniem do połowy kształtu. Zalewamy czekoladą z olejem do końca foremki. Wstawiamy do zamrażarki na 15 min. 
I gotowe!

Zdradzę, że najlepiej smakowały te z malinami, z masłem orzechowym oraz ze skórką pomarańczową - zdecydowanie nr 1! 

Gotowe czekoladki
Zachęcam do spróbowania własnych sił, przepis jest prosty, nie wymaga spędzenia w kuchni nie wiadomo ilu godzin, a tym samym można zrobić znajomym słodką niespodziankę podczas imprezy!
Gorzka czekolada to jedna z tych rzeczy, bez których nie umiem się obejść. Zawszę kupuję taką o zawartości minimum 70% kakao. Obecnie przerzuciłam się na czekolady 90%, nie powodujące wyrzuty insuliny, ani nagłego wzrostu i równie szybkiego spadku energii. Ponadto, mają stosunkowo niewiele kalorii. Dodam, że pobudzają wydzielanie się endorfin - uczucie podobne do zakochania, nie wiem jak Was, ale mnie to przekonuje. ;)
Tymczasem! 

1 komentarz:

Copyright © 2016 Perla con passione... , Blogger