marca 30, 2018

Sałatka wielkanocna na Wielki Piątek

Sałatka wielkanocna na Wielki Piątek
Krótko, zwięźle i na temat, bo czas nagli i muszę wracać do kuchni!
Piątek i sobota przed Wielkanocą to u mnie czas sprzątania i przygotowywania świątecznych potraw. Zdecydowanie wolę to drugie. ;) Co więcej, w międzyczasie staram zaliczyć trening, a to wiąże się też z przygotowaniem odpowiedniego, i najlepiej szybkiego, posiłku. Dlatego wrzucam przepis na potreningową sałatkę wielkanocną (uwzględniającą post):


Składniki na 2 porcje:


  • pół opakowania świeżego szpinaku
  • czarne oliwki (duża garść)
  • połowa czerwonej papryki średniej wielkości
  • 100g wędzonego łososia
  • łyżka pestek dynii
  • 8 jajek przepiórczych ugotowanych na twardo (po 4 jajeczka na porcję sałatki)
Do przyprawienia:
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sok wyciśnięty z połowy cytryny
  • sól himalajska (1/3 łyżeczki)
  • pieprz cayenne (wg preferencji)
  • zioła prowansalskie (łyżeczka)
Wszystkie składniki kroimy w kostkę i mieszamy razem z przyprawami, oliwą i sokiem z cytryny. Na wierzchu układamy połówki jajeczek. Gotowe ;)
Wielkanocna sałatka z łososiem
Życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt!
Tymczasem!

marca 29, 2018

Sałatka z granatem

Sałatka z granatem
Nadszedł czas na wrzucenie kolejnego przepisu, myślę, że się Wam spodoba... Tym razem będzie bardziej w stylu fit, czyli tak, jak jadam na co dzień. Na wstępie taka ciekawostka:  otóż jestem absolutną fanką sałatek! Dzień bez sałatki to dla mnie dzień stracony!

Sałatki mają to do siebie, że możemy je modyfikować na milion różnych sposobów. Myślę, że to właśnie dzięki temu, nadal mi się nie znudziły. Jako pierwszy postanowiłam wstawić jeden z moich ulubionych pomysłów na sałatkę, który stał się  takim "must have" w moim cotygodniowym jadłospisie (sama go sobie układam,  o tym już wkrótce).

Sałatka z granatem

Składniki: (miska sałatki dla 3-4 osób)

  • rukola/roszponka/dowolna sałata (opakowanie)
  • owoc granatu (1 szt.)
  • pomidorki koktajlowe (ilość wg uznania)
  • czarne oliwki
  • płatki migdałowe/słonecznik/pestki dyni (2 łyżki)

Sos:

  • 3-4 łyżki oliwy z oliwek/oleju lnianego
  • łyżeczka musztardy
  • łyżeczka miodu
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
  • łyżeczka dowolnych ziół, jakie lubicie (ja dałam mieszankę ziół prowansalskich z czosnkiem niedźwiedzim)
  • 1/4 łyżeczki soli
  • szczypta pieprzu
Składniki na sałatkę mieszamy w dużej misce. Sos robimy osobno i dopiero na końcu polewamy sałatkę, mieszając wszystko razem. Najlepiej smakuje z jajkiem ugotowanym na miękko albo z pokrojoną w plasterki hiszpańską kiełbasą - chorizo. 
Sałatka z granatem

Sałatka z granatem i kiełbasą chorizo
Idealna na kolację!
Tymczasem!

marca 28, 2018

Szczypta motywacji

Szczypta motywacji
Wypracowałam sobie kilka zasad, a właściwie takich luźnych myśli, które pomogły mi "zebrać własne życie do kupy". Serdecznie polecam przeczytać, szczególnie, jeśli chcecie zmienić w jakiś sposób swoje życie, zrealizować postawione cele, poprawić ogólne samopoczucie, nabrać chęci do wstawania każdego dnia, czy też spróbować czerpać z życia ile się tylko da!

"Odblokuj" głowę!

Złe funkcjonowanie naszej psychiki pociąga za sobą m.in: niedbałe jedzenie, brak chęci do aktywności fizycznej, czy nawet do zwykłego wyjścia na świeże powietrze. W moim przypadku była to też niechęć do rozmawiania z ludźmi. Pojawiają się stany depresyjne, które mogą powodować niekontrolowane podjadanie lub też całkowitą utratę apetytu. Wierzcie lub nie, ale znam to z własnego doświadczenia. W momencie, gdy przestajemy zamartwiać się wszystkim dookoła, jesteśmy w stanie osiągnąć znacznie więcej. Na porządku dziennym pojawiają się w naszym życiu sprawy/problemy/wydarzenia o których ciężko zapomnieć lub które mimowolnie wracają. Moja rada to zająć czymś głowę, żeby oderwać się od złych myśli. Najlepszy sposób, który znalazłam dla siebie to gotowanie! Z dwojga złego, lepiej sobie upichcić jakieś czekoladowe babeczki (bez cukru), niż zjeść dwie tabliczki sklepowej czekolady, lub 2 ptysie z pobliskiej cukierni (bo i tak się zdarzało). ;)
Żeby móc zmienić własne życie, najpierw trzeba zaakceptować siebie, zbudować poczucie własnej wartości. Trwa to trochę czasu, jednak uważam, że to, na co musimy zapracować, ma zdecydowanie większą wartość, niż to,co możemy mieć ot tak. Każdy z nas jest inny, nie ma jednego idealnego sposobu dla wszystkich. Przeszłam w życiu niejedną dietę. Na każdej udało mi się trochę schudnąć, to prawda, ale po pierwsze -  chodziłam głodna. Po drugie -  musiałam spędzać sporo czasu w kuchni, czego w tamtym czasie nie lubiłam, a przede wszystkim - w momencie powrotu do "normalnego jedzenia" (mam tu na myśli powrót do jedzenia mięsa np.), efekt jo-jo murowany. Od kilku lat jestem na własnej "diecie", o której napiszę osobny post, a na razie przejdźmy dalej...

Robisz to dla siebie!

"Walkę" o równowagę hormonalną, dobre samopoczucie, wymarzoną sylwetkę, czy też zdrowe włosy i paznokcie, prowadzisz dla siebie. Nikt nie ma prawa Cię z tego rozliczać. Chciej się podobać samej sobie. To Ty masz się czuć dobrze w swojej skórze, być zdrowa i szczęśliwa! Nie daj się zniechęcić, choćby było nie wiem jak ciężko, choćby się łzy cisnęłyby się do oczu, Ty jesteś silna! Zaciskamy zęby i do przodu. Kryzysy i problemy są nieodłączną częścią dążenia do celu!

Postaw sobie cel/cele ----> SMART (trochę zaleciało moimi studiami ;)) 


S - Konkretny (żadnych ogólników, z doświadczenia wiem, że łatwo je zmodyfikować na własną niekorzyść i w ten sposób się usprawiedliwiać) 
M - Mierzalny (drobnymi kroczkami do przodu, żeby można było się cieszyć z pośrednich sukcesów) 
A - Osiągalny (mierz siły na zamiary) 
R - Realistyczny (nie wymyślaj nie wiadomo czego, musi być przyziemnie!) 
T - Określony w czasie (konkretny termin, wtedy będziesz mieć pewność, że dałaś radę)
Mogę podać przykład, taki dosyć prosty na początek, chociaż prosty to pojęcie względne, jeśli się ciężko za coś zabrać... Jednym z moich celów jest napisanie pierwszego rozdziału pracy licencjackiej do końca kwietnia. Na razie mam plan pracy, 4 punkty do napisania, więc tak jeden punkt w tygodniu. Dam znać, czy się udało! ;)

Testuj swoją silną wolę!

Nie sztuką jest nie jeść słodyczy, jeśli się nie ma ku temu okazji. Sztuką jest nie zjeść kawałka ciasta, będąc na obiedzie u ukochanej babci, która jest w stanie się za to obrazić. Na babcię już znalazłam sposób... Przed wyjazdem piekę jakieś dobre ciasto bez cukru, którym częstuję całą rodzinę, a mój kawałek babcinego wypieku oddaję w ręce, w których na pewno się nie zmarnuje, czyli mojemu tacie.  ;) 

Nagradzaj się za osiągnięte efekty!

W zależności od celów, jakie sobie postawisz, możesz wyznaczyć adekwatną nagrodę. Straciłaś kilka kilogramów? Kup sobie nową sukienkę w mniejszym rozmiarze. Przestałaś mieć bóle brzucha/wzdęcia/niestrawność? Wyjdź do ludzi, idź na imprezę, cokolwiek, czego nie mogłaś/nie chciałaś robić mając podobne dolegliwości. Uczysz się regularnie jakiegoś języka? Wyjedź na wakacje do tego kraju, poznaj nowych ludzi, zrób zakupy w lokalnym sklepie. 

Motto
Tyle motywacji na dziś.Tymczasem!

marca 25, 2018

Odrobina słodyczy na zdrowy początek - manufaktura czekoladek

Odrobina słodyczy na zdrowy początek - manufaktura czekoladek
No bo w końcu kto nie lubi sobie osłodzić życia od czasu do czasu? Zwłaszcza, że zbliżają się Święta!
Miałam rozpocząć nieco inaczej, ale stwierdziłam, że na początek wstawię coś "z ostatniej chwili".
Przez ostatnie kilka dni prawie nie wychodziłam z własnej kuchni, wpadłam w wir gotowania, pieczenia, a nawet robienia przetworów, co jest rzadko spotykane o tej porze roku. Efekty mojej pracy będę udostępniać na blogu co jakiś czas.

Od czegoś trzeba zacząć, zatem...

...będzie to mój pierwszy post, więc chciałabym żeby przywodził same pozytywne myśli. Dlatego też przedstawiam moje, pierwsze w życiu, domowe nadziewane czekoladki!
Prawdę mówiąc nigdy nie sądziłam, że można coś podobnego zrobić w domu. Skład zdecydowanej większości "kupnych" bombonierek ze zdrowiem ma niewiele wspólnego. Robiąc pralinki samodzielnie, dokładnie wiemy co jest w środku. Przepis możemy modyfikować i do woli eksperymentować z ulubionymi dodatkami.

Domowe czekoladki z nadzieniem
Czego potrzebujemy?
- 2 Gorzkie czekolady (ja dałam 70% kakao)
- olej kokosowy nierafinowany
- foremki do lodu (najlepiej silikonowe, elastyczne, czekolada nie pokruszy się przy wyjmowaniu)
Nadzienie - do wyboru do koloru: 

W trakcie produkcji
1.Maliny pomieszane z łyżeczką miodu
2.Domowe masło orzechowe (przepis wkrótce)
3.Orzechy laskowe pokrojone
4.Skórka pomarańczowa
5.Wiórki kokosowe

Ścianki foremki smarujemy roztopioną czekoladą pomieszaną z odrobiną oleju kokosowego. Wstawiamy do zamrażarki na 15 min. Wyjmujemy i wypełniamy nadzieniem do połowy kształtu. Zalewamy czekoladą z olejem do końca foremki. Wstawiamy do zamrażarki na 15 min. 
I gotowe!

Zdradzę, że najlepiej smakowały te z malinami, z masłem orzechowym oraz ze skórką pomarańczową - zdecydowanie nr 1! 

Gotowe czekoladki
Zachęcam do spróbowania własnych sił, przepis jest prosty, nie wymaga spędzenia w kuchni nie wiadomo ilu godzin, a tym samym można zrobić znajomym słodką niespodziankę podczas imprezy!
Gorzka czekolada to jedna z tych rzeczy, bez których nie umiem się obejść. Zawszę kupuję taką o zawartości minimum 70% kakao. Obecnie przerzuciłam się na czekolady 90%, nie powodujące wyrzuty insuliny, ani nagłego wzrostu i równie szybkiego spadku energii. Ponadto, mają stosunkowo niewiele kalorii. Dodam, że pobudzają wydzielanie się endorfin - uczucie podobne do zakochania, nie wiem jak Was, ale mnie to przekonuje. ;)
Tymczasem! 
Copyright © 2016 Perla con passione... , Blogger